Dziecko to człowiek, z wszystkimi jego cechami. Mam tego pełna
świadomość, taką pełna, że przepełniona czasami, a i tak nie udaje mi
się uniknąć wpadek pt. syndrom zmęczonego rodzica.
Synek jest wrażliwy, jak ja, nie jak tata. Przynajmniej na razie, pewnie Mu się odmieni.
Przedwczoraj w kryzysie środka tygodnia straciłam cierpliwość i
powtarzając upomnienie po raz któryś z wielu dziesiątek użyłam tonu
ostrzejszego niż standardowo. Czteroletni człowiek natychmiast stanął na
równe nogi mocno urażony i wyraźnie zasmucony i poważnym tonem
poinformował:
- Zraniłaś moje uczucia - i buzia w podkowę. I mnie rozbroił. Matkę
rodzoną. I do tego kolejne uzasadnione wyrzuty sumienia obudził. Ma moc w
tej swojej młodej głowie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz