Rozpiera mnie duma. Codziennie, co chwilę. Jak tylko Synka widzę,
słyszę, napisałabym, że jak nawet czuję, ale to już przesada...
Duma, że tworzę, no, współtworzę taki mały a cały mój i Jego świat. I że
mam na to pozwolenie i współtwórców. I że widzę, kiedy coś nie tak jak
powinnam robię, i że umiem się do tego przyznać i przeprosić.
Świadomość siebie rozpiera mnie dumą. Choć czasem mam ochotę walnąć sobie w gębę, z tej świadomości.
A wtedy Synek przychodzi i na moje przepraszam mówi "Wybaczam ci mamusiu, nic nie szkodzi".
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz