Tej
nocy, w tym momencie, obolała, odrapana, okopana i wygięta, doskonale
wiedziałam co ma na myśli. Mieliśmy ten sam kłopot, tyle że z przyczyn
dość rożnych - On po prostu nie mógł zasnąć, a mi nie pozwalano.
Słaba to była noc, z przełożeniem wprost proporcjonalnym na równie słaby dzień.
Czas
więc z nadzieją na lepsze jutro (i lepszą nockę) o północy jak zwykle
przyrzec sobie, że jutro kładę się wcześniej. Taki luksus założeń :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz