Marzenia i ich treść okazują się być bardzo względne, jednak radość ze
spełnienia jakiegokolwiek zawsze jest podobna - największa na dana
chwilę.
- Mama! Spełniło się dziś moje marzenie największe - rzecze Synek cały uradowany.
- Jakie marzenie Synku? - patrzę wielkimi oczami na Niego (czyżby Mikołaj się pospieszył?)
- Tak bardzo marzyłem, żeby zagrać na trójkącie i pani mi dzisiaj
pozwoliła i mama, grałem na trójkącie! - żwawo gestykulując wyraził
swoją ogromną radość z faktu, że na rytmice pani pozwoliła Mu zagrać na
trójkącie.
Pod nosem powiedziałam do siebie, że Synek był moim marzeniem. Uszy ma jeszcze młode i sprawne, usłyszał.
- Mama, ja byłem twoim marzeniem, że się urodziłem?
- Tak Synku, byłeś moim marzeniem.
- Widzisz mama, marzenia się spełniają! A tatuś też był Twoim marzeniem?
- :) Tak Synku...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz