wtorek, 17 grudnia 2013

Wroga ciąg dalszy stąpa. I nikomu nie można wierzyć.

Stąpa i uparcie nie chce ustąpić. Wredny kaszel się uczepił małego bezbronnego (tylko wobec wrednego kaszlu) Synka i nie mija jak zawsze po napakowaniu czterolatka sterydami, syropami, inhalacjami i nieustannie powtarzanym "nie biegaj!".
Wróg stąpa w dzień, choć wyjątkowo łagodnie, w porównaniu do nocy, kiedy nie daje spać zarówno swojemu żywicielowi jak i postronnym obecnym w okolicy 20 metrów. Walczymy, ze ściśniętym niepokojem gardłem.
A fasol rośnie, za dwa dni się zwerbalizuje, wstępnie i oficjalnie.

Zaufanie staje się nawet niezbyt powoli cenniejsze niż dzień totalnie wolny od pracy, a nie doświadczyłam takiego od lat trzech z kawałkiem; albo od przespanej od początku do końca nocy, z którą nie miałam przyjemności od prawie lat czterech.
Nikomu nie można wierzyć, a najbardziej tym, którzy wmawiają Ci, że im można. Nawet trzeba, bo to najwyżsi. Najlepsi. I bez uchybień - tak się widzą i piszą, i czują, i taką krzewią naukę podległym.
Pamiętajcie - nikomu!
Chyba, że to Mąż.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz