sobota, 14 grudnia 2013

Wróg numer 1. I plany na przyszłość.

Kaszel, niezapowiedziany, najpierw niewinny, mimochodem, przechodzący w namolny i chwilami irytujący słuchaczy (kaszlący nie zauważa zmian nasilenia, słuchacze są natomiast coraz bardziej przerażeni nadchodzącymi następstwami).
W krótkim czasie z kaszlu wyłania się okrutnik zwany zapaleniem i bezczelnie atakuje krtań kaszlącego wywołując odgłos szczekającego psa, zmęczonego i wkurzonego. I poddusza kaszlaka, blokuje oddech, a u słuchaczy wywołuje nieopisany strach przed wiadomymi konsekwencjami. Mimo że teoretycznie wiadomych nie ma się co bać - na pewno bedą nieprzespane noce, inhalacje sterydami, być może nocna wizyta na pogotowiu gdy sterydy podane wziewnie nie pomogą ( a często tak bywa), w ostateczności szpital - na 8 zapaleń w ciagu 8 miesięcy zdarzył się raz - Synek był wtedy najzdrowszym dzieckiem na oddziale a spędził tam cztery razy więcej czasu niż powinien poczęstowany infekcjami szpitalnymi w gratisie. 
Zapalenie jakby w kalendarzu zapisało sobie że raz w miesiącu będzie nam Synka dręczyć swoją obecnością w Jego krtani. I dręczy nieprzerwanie od miesięcy ośmiu.

Nie ma nic gorszego niż krzywda i cierpienie własnego dziecka, na które nie można nic poradzić. I to wie tylko rodzic.

Synek dziś zmęczony porannym atakiem kaszlu płaczliwym głosem zapytał:
- Mama, czemu ja ciągle choruje? Inne dzieci nie chorują tylko ja.
- Bo Twoje gardełko jest jeszcze młode i nieodporne na zapalenia. Jak będziesz większy to gardełko też urośnie i nie będziesz chorować.
- Mama, ja już chcę być dorosły.

Wieczorem natomiast pozornie lepiej mający się Synek odważnie snuł plany na przyszłość:
- Mama, jak dorosnę to będę naprawiaczem, i policją, i wozem strażackim, i karetkarzem, i kierowarzem ( to ten co uczy innych jeździć), i traktorzystą, i jeszcze będę szambiarzem jak będę duży.

Dobrze że lista jest długa, być może nie ze wszystkim się wyrobi, ale ambicje ma niekłamane.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz