Fasol rośnie, daje o sobie znać fundując mi nieustannego kaca jak po
mega imprezie. Jego prawo. Wróżą mi kolejnego mena, nic przeciw nie mam,
ale "byle było toto zdrowe i całe".
Wypada wspomnieć i o Świętach - najgrzeczniejszy bezsprzecznie okazał
się najmłodszy - przewiduję kolejne korki w pokoiku Synka, mimo
wypaśnego garażu i schowka na autka.
Dla mnie - najlżejsze tym razem - bo na sucharkach z dżemem truskawkowym
i zdawkowych łykach barszczyku zagryzanym pierogiem z grzybem (głupia
ja). Nadrobię za rok.
Tekst dnia:
- Tata, ciebie to wiatr nie porwie - rzekł Synek klepiąc tatusia po
niedelikatnie wystającym brzuchu (póki co większym od mojego).
Tak obstrzygnięty na zapałka Synek podsumował rok tatusia swojego :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz